Panika w XVIII w.: Młodzi czytają za dużo Wertera!

W czasach gdy komentatorzy kulturowi skarżą się na zanik zwyczaju czytania książek, trudno sobie wyobrazić, że już w XVIII wieku wiele wybitnych ekspertów wyrażało zaniepokojenie zagrożeniem ze strony ludzi, którzy czytają zbyt wiele. Niebezpieczna choroba wydawała się dotykać zwłaszcza młodych ludzi – syndrom ten nazywano uzależnieniem czytelniczym, czytelniczą manią, gorączką czytania lub wręcz żądzą czytania. W całej Europie krążyły doniesienia o wybuchu epidemii czytania. Zachowania związane z tą rzekomo podstępną zarazą były poszukiwaniem sensacji i zachowaniem okraszonym moralnym niepokojem. Nawet akty samozniszczenia były przypisywane temu nowemu szaleństwu związanego z czytaniem powieści.

To, co niektórzy opisywali jako szał, było w istocie rozwinięciem  XVIII-wiecznej idei: „miłości do czytania”. Pojawienie się tego nowego zjawiska było w dużej mierze spowodowane rosnącą popularnością nowego gatunku literackiego: powieści. Pojawienie się komercyjnej działalności wydawniczej w XVIII wieku i rozwój stale powiększającego się grona odbiorców nie spotkały się z pozytywnym przyjęciem opinii publicznej. Wielu komentatorów kulturowych obawiało się wpływu tego nowego medium na indywidualne zachowania i porządek moralny społeczeństwa.

Wraz z rosnącą popularnością nowatorskiego czytania na horyzoncie pojawił się wiek środków masowego przekazu. Powieści, takie jak „Pamela, or Virtue Rewarded ” Samuela Richardsona (1740) i „Julie” lub „New Heloise” autorstwa Rousseau (1761) stały się literackimi fenomenami, które ogarnęły wyobraźnię europejskich czytelników. To, co zostało opisane jako „gorączka Pameli” wskazywało na potężny wpływ powieści, który mogą one wywierać na wyobraźnię czytelników. Publiczne rozważania na temat tych „gorączek” koncentrowały się na potencjalnie niebezpiecznym rozwoju, który był wytworem intensywnej i intymnej interakcji między czytelnikiem a postaciami literackimi. Konsensus, który się pojawił, polegał na tym, że niepohamowana ekspozycja na fikcję spowodowała, iż ​​czytelnicy stracili kontakt z rzeczywistością i utożsamiali się z romantycznymi postaciami powieści do momentu przejęcia ich zachowania. Namiętny entuzjazm, z jakim europejska młodzież zareagowała na publikację dobrze znanej nam powieści Johanna Wolfganga von Goethe pt. „Cierpienia młodego Wertera” (1774) potwierdził opisywany konsensus.

Listy miłosne

„Cierpienia młodego Wertera” to powieść epistolarna, która opowiada o wyniszczającej miłości młodego człowieka, Wertera. Jego listy świadczą o intensywnej pasji i uczucia do Lotty, która jest już zaręczona z innym mężczyzną. Werter nie może pogodzić się z jego kłopotliwą sytuacją i dochodzi do wniosku, że nie ma innego wyjścia i musi odebrać sobie życie. Jego odmowa pójścia na kompromis i chęć wyzionięcia ducha z miłości znalazły odzwierciedlenie w idealistycznej i romantycznej wyobraźni młodych czytelników powieści.

Publikacja ta niemal z marszu stała się olbrzymim wydarzeniem medialnym. Została ona pierwszą udokumentowaną literacką sensacją współczesnej Europy. Powieść została przetłumaczona na język francuski (1775), angielski (1779), włoski (1781) i rosyjski (1788) i była wielokrotnie publikowana w różnych wydaniach. Co więcej, wydano ponad 20 pirackich wydań w ciągu 12 lat od pojawienia się jej w Niemczech. Dzieło to cieszyło się także sporym sukcesem w Stanach Zjednoczonych. Była to jedna z najlepiej sprzedających się powieści sprzed wojny 1812 roku i według ówczesnych doniesień miała ogromny wpływ na wczesną literaturę amerykańską.

Tamtejsze pokolenie młodych czytelników uznało Wertera za swojego bohatera. Wielu z nich zapamiętało fragmenty jego listów i naśladowało afekty związane z ich tragicznym idolem. Powszechnie wiadomo, że młodzi mężczyźni i kobiety płakali przez kilka dni, a nawet tygodni, nad tragiczną śmiercią ich bohatera. Zwolennicy Wertera skopiowali także modę swojego tragicznego bohatera. Rzesze młodych mężczyzn zaczęły nosić żółte spodnie w połączeniu z niebieskim frakiem i wysokimi butami imitującymi wygląd Wertera.

Powieść zrodziła przemysł chałupniczy poświęcony merchandisingowi pamiątek związanych z Werterem. To, co często określano jako „Gorączkę Wertera”, zostało odzwierciedlone w masowym marketingu rysunków, sztychów i przedmiotów codziennego użytku ozdobionych scenami z powieści. Ta komercjalizacja „produktów fanowskich” obejmowała kubki i talerze producenta porcelany Meissen. Jeden przedsiębiorca wymyślił markę „Eau de Werther”, aby wprowadzić na rynek swoje perfumy. Wpływ Werteromanii nie był zaledwie chwilowym wybuchem. Zauroczenie Werterem trwało do początku 1800 roku. Kilka lat po publikacji Napoleon wyraził swój podziw dla powieści i stwierdził, że przeczytał ją siedem razy.

Skala zachwytu nad Werterem niepokoiła władze w całej Europie. Wielu urzędników i krytyków postrzegało żywy i pełen współczucia sposób, w jaki Goethe opisywał upadek Wertera w samozniszczenie jako legitymizujący akt samobójstwa. Potępili powieść jako zagrożenie dla społeczeństwa, w szczególności wobec wrażliwych młodych czytelników. Powieść została oskarżona o spowodowanie lawiny samobójstw naśladowców w całej Europie wśród młodych, zaburzonych emocjonalnie i przerażonych czytelników. Liczne inicjatywy zakazujące czytania powieści wskazywały, że władze bardzo poważnie podeszły do ​​nowego miecza Damoklesa. W 1775 roku wydział teologiczny Uniwersytetu w Lipsku zwrócił się do urzędników z wnioskiem o zakazanie Wertera, uzasadniając to tym, że jego obieg doprowadziłby do promowania samobójstwa. Rada miejska w Lipsku zgodziła się i przytoczyła zwiększoną częstotliwość samobójstw jako uzasadnienie zakazu zarówno czytania powieści, jak i noszenia stroju Wertera. Zakaz, który wprowadzono w 1775 roku, nie został uchylony aż do 1825 roku. Powieść została zakazana również we Włoszech i Danii.

Apelacje o takowe zakazy były uzasadniane tym, że zapobiegają szkodom, jakie książka taka jak „Cierpienia…” mogłaby spowodować młodym czytelnikom. Pastor protestancki z Hamburga Johann Goeze określił powieść jako „haniebną”. „Zastanów się, na litość boską, jak wielu z naszych młodych może zakończyć swój żywot w okolicznościach podobnych do Wertera”, głosił w swoim apelu, by zakazać te książki, aby chronić moralność publiczną. Biskup Mediolanu, katolik, podzielił się obawami swojego niemieckiego kolegi protestanckiego. Donoszono, że był tak zaniepokojony niebezpieczeństwem, jakie Werter reprezentował w publicznej moralności, że wykupił wszystkie dostępne egzemplarze powieści, aby chronić czytelników Mediolanu przed jej wpływem. Niepokój wywołany wpływem Wertera na jego czytelników nie ograniczał się do teologów i publicznych moralistów. W trakcie debaty nad powieścią w Szwecji poeta Johan Kellgren (1751-95) wyznał, że obawiał się, iż „samobójstwo Wertera może stać się zaraźliwe z powodu wyraźnej sugestii i ostrzega przed literaturą, w której emocje odgrywały dominującą rolę”.

Nawet jeden z najwybitniejszych przedstawicieli niemieckiego oświecenia, pisarz i filozof G.E. Lessing (1751-91) nie czuł się komfortowo w kwestii wpływu Wertera na czytelników. Lessing przyznał, że lubił czytać książkę, ale mimo to napisał do swojego przyjaciela, że ​​”powieść może wyrządzić więcej szkody niż dobra”. Lessing był zaniepokojony sympatycznym traktowaniem bohatera i sposobu jego śmierci i obawiał się, że „młody człowiek o podobnym usposobieniu” może naśladować taki rodzaj działania. Chociaż Lessing posiadał intelektualne i moralne poglądy, które różniły się od religijnych krytyków Wertera, wszyscy łączyli instynktowną nieufność wobec zdolności czytelników do przeciwstawienia się wpływowi Goethego, który jawnie potępił romantyczne samobójstwo.

Epidemia samobójstw

W listopadzie 1784 roku, pięć lat po opublikowaniu angielskiego tłumaczenia „Cierpień…”, magazyn Gentleman opublikował następujące ogłoszenie pod nekrologiem:

„W Chaceside, Southgate, nagle odeszła panna Glover, córka zmarłego pana G., dawniej wybitnego mistrza tańca. Odnaleziono „Cierpienia młodego Wertera” pod poduszką; Okoliczność, która zasługuje na opublikowanie, jeśli to możliwe, aby pokonać złą tendencję tego szkodliwego dzieła”

Potępienie tego „szkodliwego” wydźwięku i stwierdzenie, że ponosi odpowiedzialność za los panny Glover, stanowiło podstawę do zbudowania legendy o niszczycielskim wpływie powieści na angielskich czytelników. Informując opinię publiczną o „okolicznościach, które zasługują na opublikowanie”, autor niniejszego ogłoszenia pomógł skonstruować opowieść, która byłaby integralną częścią folkloru samobójstwa.

Zawiadomienie o śmierci panny Glover natychmiast zainspirowało korespondenta „Theophiliusa”, aby napisać list potępiający „ponure i gwałtowne namiętności, które poruszają i dręczą umysł Wertera”. W następnych dekadach po obu stronach Atlantyku krążyły pogłoski o samobójstwach popełnionych przez czytelników Wertera. Zazwyczaj gazety dokładały wszelkich starań, aby opisywać staranne inscenizowanie samobójstwa przez osoby, które zwróciły uwagę na swój tragiczny koniec, ściskając kopię Wertera w swoich ostatnich chwilach życia.

Historie o samobójstwach wystawione na podkreślenie „cierpień” udręczonego czytelnika zyskały status fascynującego mitu kulturowego. Niejednokrotnie nawiązaniom do zainscenizowanej wersji samobójstwa Wertera towarzyszyło powielanie opinii Francuzki, Madame de Staël (1766-1817), że Werter „spowodował więcej samobójstw niż najpiękniejsza kobieta na świecie”. Czy Byron rzeczywiście stwierdził, że Werter był „odpowiedzialny za więcej śmierci niż sam Napoleon”? W pewnym sensie nie ma to znaczenia, ponieważ podobnie jak wiele innych zarzutów dotyczących skutków tej powieści, zostały one bez trudu zintegrowane z otaczającą ją miejską legendą.

W Stanach Zjednoczonych kampania moralnego oburzenia przeciwko Werterowi nabrała rozpędu w latach 90. XVIII wieku. W ostatnim dziesięcioleciu tegoż wieku amerykańskie publikacje regularnie relacjonowały niszczące skutki powieści na jej czytelników. W 1798 roku jeden z autorów „Weekly Magazine” z Filadelfii starał się przekonać księgarzy, by ściągnęli książkę ze swoich półek, twierdząc, że już udowodniła ona „bycie zmorą więcej niż jednej rodziny” w państwie. Mimo że powieść nadal była bestsellerem w XIX wieku, jej krytycy stawali się coraz bardziej histeryczni w swoich atakach na jej autora. Goethe został oskarżony o wydanie powieści, która miała na celu propagowanie romantycznego samobójstwa. Było tak, jakby moralne lęki Ameryki zostały sublimowane poprzez reakcję na tę powieść.

Dopiero w 1865 roku niemiecki pisarz J. W. Appel nakreślił dwa przypadki samobójstwa czytelników powieści. W jednym z nich przytoczył przykład młodego człowieka, który popełnił samobójstwo, skacząc z wysokiego budynku z egzemplarzem Wertera w dłoni. Druga sprawa przytacza opis matki, której syn popełnił samobójstwo po przeczytaniu „Cierpień…”. Matka miała wtedy oznajmić: ​​”Ty też, mój synu?” oraz: „podkreślił on wcześniej kilka fragmentów w Werterze”. Zostało to uznane za kolejny dowód na związek przyczynowy między czytaniem utworu a samobójstwem młodego mężczyzny.

Gdzie są dowody?

To, co sugeruje nasza eksploracja opowieści o Werteromanii, polega na tym, że nabrała ona własnego życia do tego stopnia, że ​​przekształciła się w swego rodzaju idiom retoryczny, który odpowiadał za problemy moralne, przed którymi stoi społeczeństwo. Ostrzeżenia o epidemii samobójstwa mówiły więcej o lękach ich autorów niż o zachowaniu czytelników powieści. Kontrola literatury krążącej między tymi ostrzeżeniami wskazuje na uderzający brak dowodów empirycznych. Stała aluzja do panny G., do bezimiennych ofiar i do podobnych scen śmierci sugeruje, że te raporty miały niewielką treść faktograficzną, z której można było czerpać. Opowieści o epidemii samobójstwa były tak samo fikcyjne jak koniec żywota Wertera w powieści Goethego.

Jest jednak prawdopodobne, że czytelnicy „Cierpień…” byli pod wpływem kontrowersji krążących wokół powieści. Sam Goethe był nimi dotknięty i w swojej autobiografii lamentował, że tak wielu jego czytelników czuje się wezwanych do „odtworzenia powieści i zastrzelenia się”. Jednak mimo świętoszkowatej paniki nadal przyciągał wielu czytelników. Chociaż nie ma dowodów na to, że Werter był odpowiedzialny za promowanie fali samobójstw naśladowców, najwyraźniej udało mu się zainspirować pokolenie młodych czytelników. Pojawienie się tego, co dziś można by nazwać kultem fanów z niektórymi pułapkami subkultury młodzieżowej, jest świadectwem potężnego oddziaływania powieści.

Połączenie powieści z dezorganizacją porządku moralnego stanowiło wczesny przykład paniki medialnej. Potężne, sensacyjne i często nieprawdopodobne efekty przypisane konsekwencjom czytania w XVIII wieku dostarczyły zasobów kulturowych, z których czerpały kolejne negatywne reakcje na filmy, telewizję lub Internet. W tym sensie gorączka Wertera przewidywała panikę w mediach przyszłości.

Co ciekawe, upływ czasu nie podważył całkowicie związku Werteromanii z epidemią samobójstw. W 1974 roku amerykański socjolog Dave Phillips ukuł termin „efekt Wertera”, by opisać stymulowaną przez media imitację zachowań samobójczych. Ale mimo trwałości mitologii werterowskiej, współczesna panika medialna rzadko koncentruje się na powieściach. W XXI wieku uproszczony przyczynowo-skutkowy model „efektu Wertera” częściej wyraża się poprzez obawy moralne dotyczące niebezpieczeństwa cyberprzestępczości, samobójstwa naśladowców „online”.

Źródło: Frank Furedi

Piotr Zelek

Absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (filologia angielska nauczycielska), językoznawca, nauczyciel aktywny zawodowo, samozwańczy dziennikarz sportowy, tłumacz. To wszystko stanowi prawie tyle samo tytułów, co Daenerys!

Dodaj komentarz